Stanęłam przed masywnym budynkiem Death Academy. Jej pięknie, ciemne mury wprost przyciągały mnie do siebie. Całości dopełniały prawie, że martwe drzewa naokoło. Nagle niebo przecięła błyskawica i rozległ się grzmot. Paru uczniów chodziło po terenach Akademii, przyglądając się z wątpliwością mojej masce. Pewnie zastanawiali się, czy ze mną wszystko w porządku. Rozmawiali o mnie, ciągle słyszałam tylko "Hazel" i "Moore". Spoglądałam na nich wilkiem, wchodząc do budynku. Wnętrze było jeszcze piękniejsze. Czarne dywany, świece, wszystko tu było oszałamiające. Szłam jak najbliżej pustej ściany, wodząc wzrokiem po coraz to nowych przechodzących uczniach.
—Przepraszam — zaczepiłam kobietę w jaskrawożółtej sukience do kostek, uprzednio zdejmując maskę gazową, aby było mnie słychać. — Czy wie pani, gdzie mogę znaleźć wicedyrektor Hoover albo dyrektora Zayas'a?
— To ja jestem wicedyrektorką — uśmiechnęła się do mnie. — Jaki jest twój problem, kochanie?
— Jestem nową uczennicą, Hazel Moore. Szukam damskiego akademika — wyjaśniłam.
— Drugie schody po lewej, jeśli pójdziesz tamtym korytarzem — wskazała korytarz niedaleko nas. — Tam powinnaś znaleźć pokój oznaczony tabliczką "Moore".
— Dziękuję — z powrotem założyłam maskę i pobiegłam na górę, chcąc jak najszybciej rozpakować swoje rzeczy i wyruszyć na penetrację szkoły.
Gdy znalazłam to, czego szukałam, czyli ósme drzwi od schodów, otworzyłam je bez problemu. Kluczyk tkwił w zamku w wewnętrznej stronie.
Rozglądnęłam się.
W centrum pokoju stało ogromne, czarne łóżko z ciemnozielonym baldachimem i kołdrą, oraz dwoma dużymi złotymi poduszkami. Ogólnie cały pokój utrzymany był w zielono-złoto-czarnych odcieniach. Dość duża, czarna szafa ze złotymi zdobieniami, do tego dwie półki i toaletka w tych samych kolorach. Po prawej znajdowały się drzwi do łazienki.
Rzuciłam torbę i plecak na łóżko, albo łoże, jak kto woli.
Po dziesięciu minutach zwiedzania pokoju i biało-złotej łazienki ktoś zapukał do moich drzwi.
Otworzyłam je i zmierzyłam wzrokiem czarnowłose coś.
— Wicedyrektor kazała mi cię oprowadzić — powiedziało owe czarnowłose coś.
<Andreas Smith? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz